Rachunek telefoniczny Clintona
Wt, 2000-03-2850 tysięcy dolarów za rozmowy telefoniczne - aparat należy do Billa Clintona. Nie byłoby w tym może nic złego - gdyż czasami zdarza się, że racja stanu wymaga kosztów gdyby nie fakt, że to nie gospodarz Białego Domu nabił aż cztery zera na bilingu.
Aparat telefoniczny amerykańskiego przywódcy upodobał sobie pewien sierżant armii USA, pracujący w Agencji Telekomunikacyjnej Białego Domu. 3 letni Davied Gilmer postanowił podzielić się ze znajomymi ze stanu Nowy Jorki New Jerey - kodem prezydenckiego telefonu. Ci zaś nie próżnowali. W ciągu dwóch miesięcy wisieli na słuchawce pierwszego telefonu w państwie - bagatelka 9400 razy.
Na nieszczęście dla operatywnego oficera - sprawa się sypła. Mężczyźnie, który wykręcił taki numer głowie państwa grozi teraz kara do 5 lat więzienia i ćwierć miliona dolarów grzywny.
Wiadomości RMF FM 5:45
Źródło: RmfFM