Aktywizacja posłów – misja niewykonalna?
Śr, 2006-05-24Pytania, interpelacje, oświadczenia, wypowiedzi – we wszystkich tych kolumnach zero. Taką statystyką na sejmowej karcie może się pochwalić bardzo wielu posłów. Jednak pensje wszyscy dostają takie same – niezależnie od aktywności. Wszyscy od siedmiu miesięcy zarabiają po mniej więcej 12 tysięcy złotych brutto. Niektórzy tłumaczą się brakiem doświadczenia parlamentarnego i bardzo długą „rozbiegówką”. - To jest mój styl pracy - mówi o sobie Grzegorz Kołacz. Jego działalność polega na leniwym starcie, pilnej obserwacji rzeczywistości, a na samym końcu ma nastąpić imponujący finisz.
- Ja pani gwarantuję, że będę bardzo aktywny - zarzeka się w rozmowie z reporterką RMF. Jak na razie jednak swoją aktywność ograniczył do wypowiedzi, że Samoobrona poprze nowelizację ustawy o dodatkach mieszkaniowych.
Są jednak i tacy, którzy z rozbrajającą szczerością przyznają, że ich finisz będzie podobny do całej kadencji – leniwy. Wymawiają się przy tym mnóstwem innych zajęć – przykładem jest poseł a jednocześnie lekarz Hubert Costa. - W momencie, jak nie jestem w Sejmie, ja jestem prawie cały czas w szpitalu - broni się.
Źródło: RmfFM